Blog Krzysztofa Matysa

Podróże i coś więcej.

Litwa

Litwa jest jednym z tych miejsc, do których często i chętnie wracam. Prywatnie, wypoczynkowo. Zdarza się, że na zakończenie egzotycznej wyprawy, kiedy już się żegnam z turystami słyszę pytanie: A dokąd teraz planuje pan wyjazd? Najczęściej odpowiadam, że do Druskiennik na Litwie. Lubię tam pojechać na kilka dni, nawet na jedną noc. Z Białegostoku to blisko. Do Druskiennik mamy niecałe 200 km. Do Wilna nieznacznie dalej. A i nad morze całkiem niedaleko. Do Pałangi dojedziemy szybciej i lepszymi drogami niż nad polskie morze (więcej o Pałandze).

Troki. Zamek

Zamek na jeziorze w Trokach

Od lat przyglądałem się jak mądrze Litwa pracuje nad swoim produktem turystycznym. Polska mogłaby się tu sporo nauczyć! Pierwszy w regionie tak duży aquaprk (z rewelacyjnym kompleksem saun) rozreklamował Druskienniki. A pamiętam je jeszcze jako upadłe miasteczko. Po rozpadzie ZSRR przechodziło naprawdę trudne czasy. Dziś kwitnie. Aquapark już nie wystarcza. Wybudowano więc całoroczny, kryty tor narciarski. Dlaczego Druskienniki, a nie Augustów?! To dobre pytanie do naszych władz (krajowych i regionalnych). Wszak jak stałą mantrę powtarzają, że turystyka jest priorytetem dla województwa podlaskiego. Zobacz też: Wileńskie Kaziuki.

Konkurencję z Litwą przegrywamy od lat. I nie chodzi tylko o infrastrukturę i produkt. Od nas są lepsi w jeszcze jednym – skutecznie udaje się im przyciągać turystów z Białorusi i Rosji. W jaki sposób? Po prostu, oferują to, czego tamci potrzebują. Chodzi o rozrywkę, o zabawę i o możliwości przyjemnego wydawania pieniędzy. Dużych pieniędzy. W jednym z hoteli na Litwie widziałem ciekawe rozwiązanie. Spory obiekt na cztery gwiazdki. Nastawiony na turystę ze wschodu. Więc oczywiście sauny. Ale poza tymi otwartymi, ogólnodostępnymi jest jeszcze coś. Z tyłu, od zaplecza, ciche wejście do wydzielonego kompleksu, a w nim sauny na wysoki standard do prywatnego użytku. Właściwie to coś w rodzaju apartamentów z saunami. Kanapy, fotele, stoły, bary… Rozmawiam z osobą tym zarządzającą. Mówi, że często mają tam gości. Podjeżdżają autami pod same drzwi, nikt ich nie widzi. Korzystają z uroków luksusowego wypoczynku.

Przypomniało mi się to kilka tygodni temu na targach turystycznych w Moskwie. Było tam polskie stoisko. Takie sobie, niezbyt tłumnie odwiedzane, z nic nie mówiącym i trudnym do skojarzenia z Polską hasłem w języku angielskim (sic!) Move Your Imagination. Na naszym podlaskim kawałeczku narodowego standu za główną atrakcję robiło zdjęcie z… żubrami. Na tyle, na ile znam specyfikę rosyjskiej turystyki, to zaryzykuję stwierdzenie, że w ten sposób ciężko będzie odnieść sukces. Zwierząt, lasów i pięknej przyrody, to mają wystarczająco u siebie. Od nas potrzebują innych propozycji.

Widok na zamek w Trokach z jednej z restauracji

Być może komercyjny sukces Litwy pozwala części miejscowych na dziwne zachowanie wobec turystów. Zdarza się, że pracownicy hoteli czy restauracji okazują dystans, a nawet niechęć do gości z naszego kraju. To trudny temat, wymagający uwagi i delikatności. Próbuję odnosić się do niego z wyrozumiałością. Rozumiem uwarunkowania wynikające z naszych wspólnych dziejów. Ale sytuacja ta oczywiście działalności turystycznej nie ułatwia. Część Polaków nie chce jeździć na Litwę z tego właśnie powodu. Bo ktoś z ich znajomych został kiedyś źle potraktowany. Ostentacyjnie dano mu znać, że nie lubią Polaków. A może po prostu jesteśmy przewrażliwieni? Nie mam pewności ponieważ  mnie nigdy nic takiego nie spotkało. Ale dmuchamy na zimne. Nie lekceważymy tematu. Chętnie korzystamy z pomocy mieszkających tam Polaków. Współpracujemy od lat z tymi samymi ludźmi, hotelami, biurami i mamy do nich zaufanie.

Litwa to dobry cel kilkudniowej wycieczki (naszych rodaków przyciąga głównie Wilno z Ostrą Bramą na czele), ale też dłuższego wypoczynku (morze, jeziora, las). Jest tu dobra infrastruktura do przeprowadzenia nawet dużych konferencji i szkoleń. Kraj ten jest rajem dla miłośników sauny w każdej postaci. Są wszędzie. W hotelach (nowoczesne, robione na wzór turecki, egipski i jaki się tylko da) i w leśnej głuszy, tuż nad brzegiem jeziora – tu króluje ruska bania.

Turystyczną atrakcją jest też miejscowa kuchnia, podobna do podlaskiej, mięsno-ziemniaczana, z dodatkiem sporej ilości gęstej śmietany. Zawsze możemy liczyć tu na kartoflane placki, babkę i kiszkę. Daniem koronnym są cepeliny (duże pyzy z mięsem). Warte spróbowania są też karaimskie kibiny, czyli pieczone pierogi z farszem mięsnym lub jarzynowym. Serwowane są z barszczem lub rosołem. Bardzo lubię tutejsze zupy. Gęste i zawiesiste. Często wybieram borowikową podaną w bochenku razowego chleba. No właśnie, pieczywo. Specyficzne, ciemne, często z dodatkiem kminku. Przyprawę tę znajdziemy też w tutejszych serach. Niektóre z nich są bardzo ciekawe i oryginalne. Podobnie jak wędliny. Dla nas, mieszkańców Białegostoku, to nic wyjątkowego, ale z doświadczenia wiem, że wiele osób z innych rejonów Polski właśnie na wycieczce po raz pierwszy próbuje kindziuka. Nie byłby prawdziwym turystą ten, kto nie spróbowałby miejscowych napitków. Od tutejszego żywego piwa zaczynając na ziołowych wódkach kończąc. Po drodze są jeszcze warte polecenia litewskie miody. Zagryźć można podwędzanymi świńskimi uszami – to jeden z tutejszych przysmaków. Polecam i do zobaczenia na Litwie! Zobacz też: Puńsk. Litwini w Polsce.

 Zbliża się weekend majowy. Będzie dobra ku temu okazja.

Więcej o turystyce i wycieczkach na Litwę.

Poprzednie

Radosnych Świąt!

Następne

Deregulacja. Pilot wycieczek

Komentarzy: 41

  1. A ja lubie Litwinów

    • Też lubię Litwę.Byłem już 18 razy motocyklem.Kraj bardzo ciekawy dla tyrysty.Drogi dobre i poprawnie oznakowane.Jedzenie smaczne-lubię taką kuchnię.Nie spotkało mnie nic złego,mimo polskich napisów na kurtce.Bez problemów mogę zapytać o drogę,zamówić obiad,zrobić zakupy,a nawet zwyczajnie porozmawiać z ludżmi pod sklepem.To wszystko umożliwia mi znajomość języka litewskiego w mowie i piśmie,w podstawowym zakresie słów.Tak więc zwiedzam i uczę się praktycznie języka.

  2. KOCHAĆ, ŁATWO POWIEDZIEĆ..

  3. Szkoda, że mam tak daleko (Szczecin). Trzeba się będzie kiedyś wybrać. W końcu to też kawał naszej historii.

  4. W pełni zgadzam się z Panem, do zalet Litwy dodałbym jeszcze wspaniały chłodnik, bezpłatne i o wiele lepsze w porównaniu z Polską drogi oraz najważniejsze: gdy kilka lat temu wjechałem do Litwy i zatrzymałem się gdzieś w polu przed Kownem, to dopiero wtedy poczułem piękno poematu rozpoczynającego się od słów „Litwo, Ojczyzno moja….”
    Naprawdę, piękny kraj i szkoda, że tyle jeszcze niechęci zostało po kilkusetletniej WSPÓLNEJ, wspaniałej historii.
    Pozdrawiam
    Mariusz

  5. Świetne zdjęcia, miło się czyta!

  6. Piękna sprawa, uwielbiam zamki, w POlsce zwłaszcza w dolnośląskim jest ich dużo w śląskim rónież np na jurze krakowsko czestochowskiej tutaj podaję link: http://www.romantycznyweekend.eu/czytelnia,weekend,we-dwoje,id,240,dzial,ciekawostki,news,atrakcje-jury-krakowsko-czestochowskiej-mirow-i-bobolice.html

  7. Zgadzam się całkowicie z tym co tu napisane Litwa to piękny i klimatyczny kraj

  8. Nie jesteśmy przewrażliwieni na temat traktowania nas przez Litwinów. Byłam kiedyś w Druskiennikach na wczasach. Jestem tym miejscem i zresztą całą Litwą oczarowana, bo jest tam rzeczywiście pięknie i czysto i jeszcze zachowano dużo natury, ale właśnie chodzi o to ale… Gdy usłyszano język polski ignorowano nas, nie obsługiwano w wielu sklepach, miejscach użyteczności publicznej, tak, tak, nie przewrażliwienie z naszej strony tylko naturalna, czasem ostentacyjna niechęć Litwinów do Polaków nas uderzają i powodują zniechęcenie do ponownego tam przybycia, czego nie można powiedzieć o Białorusi, gdzie spotkaliśmy się z autentyczną, zwykłą, prostą ludzką serdecznością. Na Litwie nie i to nie w jednym miejscu, a w wielu. Myślałam., że tylko ja miałam takiego pecha i takie odczucia, ale z tego artykułu wnioskuję, że traktuje się tak Polaków ogólnie, częściej, czyli…. nie jestem przewrażliwiona. A szkoda, bo kraj rzeczywiście piękny i warto tam jeździć…

  9. Naprawdę urokliwe miejsce, polecam…

  10. Bardzo ładnie wykonane zdjęcie, gratuluję autorowi.
    Ja polecam zwiedzić wyspę – górę św. Michała niedaleko Penzance w Kornwalii. Robi o niebo większe wrażenie, a dzięki tanim liniom lotniczym możemy się tam dostać w krótkim czasie i za przystepną cenę. Fotorelację znajdziecie na:
    http://podroz-travel-trip.blogspot.com/2013/04/gora-sw-michaa-cornwalia-st-michaels.html

  11. Byłem pare lat temu tam bardzo fajne miejsce nawet zrobiłem filmik na youtube http://www.youtube.com/watch?v=3fmlPkQgVBk

  12. ~ja

    wyglądajakwawel

  13. Litwa jest piękna,jezyk litewski specyficzny ,ale po angielsku idzie się porozumieć,tak prawdę mówiąc Litwini doskonale umieją polski ,nie mniej to sami Polacy swoim niegrzecznym, butnym zachowaniem ,powodują ze są traktowani z dystansem ,kultura i uśmiech wynagradzany jest miłym traktowaniem .Od kilku lat urlop spędzamy zwiedzają Litwę ,zaliczyliśmy już piękny ”kawałek” tej cudownej krainy,byliśmy w Kłajpedzie ,Pałandze, Wilnie,Trokach, na ten rok ,mamy zaplanowane Kowno .

  14. W Trokach byłem, ciekawy obiekt zwany także „Małym Malborkiem” warto zwiedzić zwłaszcza ze jest po drodze do Wilna.
    A nawiązując do tekstu to tak słodko na Litwie nie jest. Zwiedziłem także dwa lata temu Kowno, historyczną stolicę Litwy i byłem nie mile zaskoczony. Okazało się ze to miasto jest zaniedbane, kamienice brudne i nie wyremontowane ( tu porównuje do naszych miast, które są, moim skromnym zdaniem dużo ładniejsze!.)
    O hotelach i ich atrakcjach nic nie powiem bo tam nie przebywałem, być może jest lepiej niż u nas.

  15. Litwa ma piękne tereny,wspaniałą ,przyrodę , czyste jeziora,dobre nie zatłoczone drogi – to wielki walor na skale europejską.Niestety ogląd wspólnej historii jest powszechnie wykrzywiony. Wspólne państwo przez 600 lat,ogromny dorobek kulturowy Polaków w Wilnie i zamieszkiwanie na tym terenie Polaków i Litwinów jest tam negowane,przemilczane lib fałszowane.Język polski jest nie mile widziany,prawnie użycie jego jest karane stąd w hotelach,stacjach benzynowych i restauracjach obsługa woli go nie używać,
    Ta sytuacja powoli będzie się zmieniać na lepsze ze względu na konieczność wprowadzania norm UE .Pozostaje to w kontraście do samych Litwinów ,szczególnie młodego pokolenia którzy mają wiele pozytywnych ,wartościowych i godnych naśladowania cech. Warto o tym wiedzieć,jechać jednak bez uprzedzeń lecz brać to pod uwagę planując wyjazd w te piękne strony.

  16. Mieszkam przy granicy z Litwą. Często więc bywałam w Druskiennikach, Wilnie czy w Pałandze. Zgadzam się z tym co napisał Pan na temat przedsiębiorczości i pomysłowości sąsiadów w dziedzinie turystyki i promocji. Przed laty na ulicach Druskiennik było słychać mowę polską, tak teraz głównie rosyjski. Nam jest po prostu tam za drogo.
    Kuchnia litewska jest smaczna i godna polecenia. Mnie osobiście jednak mało atrakcyjna, bo placki ziemniaczane, kiszkę i kartacze (cepeliny) mam na co dzień.
    Natomiast zupełnie się nie zgadzam ze stwierdzeniem, że my Polacy jesteśmy przewrażliwieni. To Litwini mają z tym problem i są uprzedzeni do Polaków.
    Choć ostatnio pokochali nasze sklepy, co cieszy handlowców, a mieszkańców przyprawia o ból głowy

  17. ~JB

    Warto też przypomnieć, że połowa bRL to Wileńszczyzna – ziemia polska pod okupacją litewską, gdzie prześladuje się na codzień Polaków.

  18. A w którym miejscu Litwa ma dostęp do morza?

  19. Bylem kilka razy, w tym roku jedziemy ponownie. Startujemy z Überlingen nad jeziorem bodenskim,samochodem do Kiel, dalej promem do Klaipedy,trzy dni nad litewskim Baltykiem.nastepnie na wschod do Wilna i dalej nad ukryte w lesie jezioro Sariej, a tam wszystko to oczym pisales. Dopowiem tylko jesli mam wybierac Egipt czy Litwa zawsze Litwa. Pozdrawiam

  20. Byłem tam na zawodach wioślarskich 🙂

  21. Zgadzam się Litwa jest piękna i piękne ośrodki mają. Faktem jest, że nie lubią Polaków sam tego doświadczyłem ale mam do tego dystans. Mieszkańcy woj.podlaskiego też ich nie kochają i tego nie ukrywaja. J.S woj. śląske

  22. Powyższy opis odpowiada i mojej wiedzy o Litwie. Ciekawe i ładne jest Wilno (Vilnius), czy Troki (Trakai). Zachęcam do odwiedzenia Połągi (Palangi) nad Bałtykiem. Bolesne są te animozje polsko-litewskie. Bolą nas ich skutki. Pamiętamy (i słusznie) o flirtowaniu z krzyżakami, o szaulisach i lesie ponarskim, o korpusie Plechanovicziusa i o zrywaniu nazw z polskimi nazwami miejscowości, czy ulic. Musimy jednak pamiętać o spolonizowaniu szlachty Wielkiego Księstwa Litewskiego, o akcji gen. Żeligowskiego, że nie było masowej polskiej kolonizacji Litwy, że Litwinów na Litwie jest dzisiaj zaledwie 2,5 mln, a my stanowimy tylko 1/12 mieszkańców Litwy – i to w jej niższych warstwach. Moja obserwacja jest taka, że w Auksztocie na każdym kroku spotkasz litewskiego Polaka z jego kresową wymową, a j wielu rodowitych Litwinów mówi po polsku (chociaż często to ukrywa – jak np polakożerca Landbergis, pierwszy prezydent niepodległej Litwy po rozpadzie ZSRR). Owa powszechna znajmość języka polskiego ma miejsce w powiecie wileńskim, solecznikowskim i w samym Wilnie. W Trokach z przepięknym zamkiem na jeziorze Galve pierwszym językiem, którego nacodzień używają miejscowi jest język polski; potem litewski i rosyjski. Inaczej jest na Żmudzi. Trudno tam spotkać miejscowych Polaków i znajomości języka polskiego (nawet rosyjski jest już wśród trzydziestolatków i młodszych nie znany – podobnie zresztą, jak w Polsce). Język litewski jest tak odległy od wszystkich innych (bardzo podobny jest łotewski i wymarłe języki pruskie), że ratunek znajdujemy w języku angielskim (młodzi go znają dużo częściej, aniżeli rosyjski). Z mojego doświadczenia życzliwie nastraja rozpoczęcie rozmowy po litewsku np: Łaba diena (dzień dobry), czy Łabas vakaras (dobry wieczór). Odpowiada się w obydwu przypadkach: Łabas. Życzliwie przyjmowane jest też słowo Acziu (Dziękuję). Zachęcam do rozpyczanania rozmowy od przywitania się w języku litewskim. Przejście na kilka prostych zdań w języku angielskim, a następnie już z inicjatywy interlokutora przejść na płaszczyznę języków słowiańskich (rosyjski lub polski). Warto pamiętać, że etnicznych Rosjan jest na Litwie prawie tyle co Polaków, czyli ok. 200.000 osób. Z litewskich słów zachęcam jeszcze oprócz wspomnianego przez Autora bloga: cepelinai (od kształtu podobnego do sterowców Zeppelin) nadto słowa: saslikai (saslykas) co tłumaczenia nie wymaga oraz słowo najważniejsze dla Polaka nie nawykłego do innych kuchni: karbonadas (po rosyjsku karbonad, a po polsku schabowy).
    Autor bloga zachęca do odwiedzenia Druskiennik (ulubiony kurort Józefa Piłsudskiego). Ja dodatkowo zachęcam do odwiedzenia Połągi (kiedyś w majątku Tyszkiewiczów – ich letnia siedziba; niedaleko jest Kretinga z ich siedzibą zimową). W mojej ocenie Połąga, to najsympatyczniejsza (i najtańsza) miejscowość wypoczynkowa nad całym Bałtykiem. Litwa jest dostępna dla nas na dowód osobisty – bez paszportów i wiz. Niestety wymaga tego wyjazd z Wilna do pobliskiej Oszmiany, Smorgoń, czy Krewy.

  23. wiele słyszałam o pięknie Litwy, z ciekawością się tam wybrałam, ale być może po tych wszystkich opowieściach zbyt dużo oczekiwałam, rozczarowałam się. Druskienniki, rzeczywiście są bardzo ładnym miasteczkiem,ale opustoszałym, młodzież uciekła do większych ośrodków.
    Wybrałam się w rejs statkiem po Niemnie, wiadomo Orzeszkowa, te klimaty, turystycznie wielka porażka, nawet nie było gdzie kupić wody, jeśli ktoś nie wziął czegoś do picia ze sobą ( i nie myślę o alkoholu) należało usiąść i podziwiać widoki przez 4 godziny.
    To są moje odczucia, ale rozumiem, że są osoby zakochane w tamtych stronach, tak jak ja kocham polskie morze

  24. Wszystko pięknie jednak Litwa to małe państewko i jak donoszą media nieprzychylna polakom więc dlatego tam jeszcze nie bylem chociaż zjeździłem i Rosję i Ukrainę ale Litwa jakoś nie po drodze chociaż mam tam kilku znajomych z biznesu byłego zresztą.Jeżeli możesz i chcesz to pomóż ofierze ciężkiego wypadku. http://malelotnictwo-paraplany.blogspot.com

  25. Chopie oddaj polski paszport i won na Litwę.

  26. W rzeczywistości zamek nie wygląda tak okazale jak na zdjęciach. Tak w ogóle Litwa może być miejscem wycieczki, ale nie więcej niż jeden raz. Niestety, ale Litwini(a właściwie Żmudzini) są bardzo,ale to bardzo zarażani irracjonalna nienawiścią do Polaków i nie piszę tego złośliwie lecz z dużym ubolewaniem.

  27. Nie wiem czy nasze władze mogą się wiele nauczyć od litewskich. Pomijając kwestie polityczne, nie zauważyłem, żeby nasze władze były nastawione negatywnie do mniejszości narodowych, aby tępiły jakiekolwiek próby wprowadzenia np. podwójnych nazw miejscowości czy ulic. Nie zachęca to do odwiedzin Litwy, ale pokazuje kraj jako mocno zaściankowy i nieprzychylnie nastawiony do świata zewnętrznego.

  28. Szczerze – wakacje na Litwie kiedyś może były dobrym pomysłem. Obecnie – tylko jeśli chcecie udawać rosjan bądź mieszkańców e.z. Polacy traktowani są jak bagno – niechęć litwinów czuć do nas z kilku metrów – po usłyszeniu naszego ojczystego języka udają , że nic nie rozumieją – są opryskliwi i bardzo niechętni do nas. Tylko nasi krajanie mieszkający na Litwie spotykając nas w różnych miejscach są nadwyraz uprzejmi i gościnni. Niestety mimo, że mieszkamy 50 km od granicy i do Wilna bądź do Palangi jest nam rzut przysłowiowym beretem ( a drogi są o wiele lepsze niż w Polsce) to nigdy nasza noga w Palandze nie postawi – nie jest to odosobniona opinia – będąc tam na wakacjach spotykaliśmy ludzi z Białegostoku , Lublina , Warszawy – czuli się także jak niechciane jednostki. A nie byli to menele, tylko ludzie na poziomie – z pieniędzmi i kulturą osobistą ! Szkoda – ale tak jest – więc nie POLECAM w żadnym wypadku !!! Lepiej się przemęczyć do Gdańska , Łeby , czy nawet wybrać Chorwację !!!

  29. Nie jesteśmy przewrażliwieniu, Litwini są do nas uprzedzeni i to fakt. Wiem, bo mieszkam przy granicy i często bywam na Litwie.

  30. Kiedy w Kownie powiedziałem policjantowi po polsku „dzień dobry” i po angielsku zapytałem o drogę, usłyszałem od niego agresywne „nie jestem polakiem” – co miałem zrobić, powiedziałem zapyzialcowi, że ja też nie jestem, ale nie skumał, na stacji benzynowej za każdym razem zamiast paczki papierosów podawano mi cały karton, poza tym ok. Litwini chyba zapomnieli skąd ta niechęć do języka polskiego i może mylą swoją dawna szlachtę, która zeslawizowana mówiła w języku polskim z polakami.

  31. Tydzień temu wróciłam z Litwy, niechęć do Polaków odczuwalna jest na każdym kroku, nigdzie w Europie nie spotkałam tak prymitywnego zachowania, to prawda, że to zaściankowy, XIX wieczny kraj, chociaż dla Polaka bardzo ciekawy szczególnie pod względem historycznym, wiele tu śladów polskości i aż przykro, bo są miejsca gdzie człowiek czuje się jak u siebie, ale nas tu nie lubią ja już tam nie pojadę.

  32. Niestety, zgadzam się z przedmówcami. Kilka krótkich wyskoków na Litwę wyleczyło mnie z chęci powrotu do tego kraju. Co do fałszowania historii, w Trokach dowiedziałam się że bitwę pod Grunwaldem wygrał rzecz jasna książę Witold a Jagiełło miernym władcą był i basta. Na koniec perełka – poselstwa zachodnie przyjeżdzały do Trok do Księcia Witolda, stając po drodze na popas w Krakowie. http://www.eryniawtrasie.eu/343

  33. Ja na Litwie bylem kilka razy. Na początku kiedyś z rodzicami, a później gdy już dojrzałem na spotkani euopejskie. Znam tez Litwinów z Londynu. To specyficzny kraj, to znaczy specyficzny naród. Sa tak jakby twardzi, nie jakoś wylewnie sympatyczni jak to bywa z innymi narodami jak na przykład Amerykanie. To nie oznacza źli, bądź nienawistni, czy tym bardziej prymitywni.
    Sa po prostu hardzi, oschli.
    Tomek

  34. Widocznie włodarze Druskiennik mają dobrze obrany cel i stale dążą do jego osiągnięcia. Cyrki przedwyborcze niestety nie wystarczają..

  35. ~Agnieszka

    Uwielbiam Litwę i Litwinów. Byłam wielokrotnie i nigdy nie spotkała mnie z ich strony przykrość. Mimo, że mieszkam w Bydgoszczy i nad polskie morze nie mam daleko to i tak wolę litewskie plaże w Świętoje /12km od Palangi/ gdzie można bez przeszkód opalać się na szerokich plażach, na wydmach. A jak znudzi się komuś Litwa ok. 100 km od Palangi znajdzie ciekawostkę w postaci miasta, którego polska nazwa brzmi Lipawa /po łotewsku Lepoje. Dawny port wojenny. Polecam szczerze. Warto zobaczyć. Można tak dojechać do pięknej Rygi, ale to już by była za długa opowieść.

  36. Uwielbiam ten zamek!

  37. Litwini to mały zawistny kraj z zawistnymi jednostkami. Tylko mniejszość polska miła i gościnna. W knajpach totalna arogancja. zabrali polskim obywatelom ziemię w okolicach Wilna. Ponary pamiętamy mali tchórzliwi mordercy szaulisi.

    • @romar: z tej Pańskiej wypowiedzi wynika, tylko tyle że mniejszemu, słabszemu łatwiej dołożyć…
      czego Pan się dopatrzył w tych Ponarach, czego myśmy jako AK nie robili na Wileńszczyźnie ?!? Zamiast przytaczać skrajne definicje, potwierdziłbym za „Sztremerem” np. partyzantem z Wileńszczyzny że palono tam i zabijano przez wszystkie nacje przeciwko każdej innej: tak samo zabijali Litwini jak i Polacy jak i Niemcy i Rosjanie. Mamy wyidealizowany obraz siebie samych, często zapominając że człowiek w czasie wojny staje się zwierzęciem NIE TYLKO ten mały zahukany Litwin…z kolei brat nasz i pobratymiec o czym wyraźnie MICKIEWICZ już pisał…

  38. Obowiązkowe miejsce do odwiedzenia na Litwie to oczywiście Ostra Brama w Wilnie wraz z pięknym obrazem: http://podroznicy.net.pl/ostra-brama-w-wilnie/

Dodaj komentarz

Działa na WordPress & Szablon autorstwa Anders Norén