Gwiazdy przyciągają i branża turystyczna ma tego świadomość. Właśnie uczestniczyłem w spotkaniu, na którym jedno z dużych polskich biur, zachwalało swoje wakacyjne oferty. Przy poszczególnych hotelach padały różne nazwiska. Tu była ta pani, a tu ten pan z rodziną. Ale jedną osobę eksploatowano szczególnie. Wygląda na to, że to może być hit sezonu. Który hotel najłatwiej sprzedać? Ten, w którym wypoczywał Adam Małysz!

 

Fakt, że w tym konkretnym obiekcie, mieszkał znany wszystkim narodowy bohater, to argument koronny. Może zadecydować, że klient się skusi. Bo niby jak wybrać hotel? Jeden spośród wielu, często o bardzo podobnym czy wręcz identycznym standardzie. Czym się kierować? Kolorem glazury? Można. Ale jeśli do tego gratis możemy dostać kogoś, kogo znamy, cenimy i lubimy, to grzechem byłoby nie skorzystać. Tak okazja może się więcej nie powtórzyć. Pochwalimy się, że jedziemy do hotelu, w którym wakacje spędził Małysz z rodziną? Jasne!

 

Najlepiej gdyby to była postać powszechnie akceptowana i przez wszystkich lubiana. Nasz skoczek spełnia te kryteria. W zasadzie to biuro powinno mu jeszcze dopłacić, byle tylko chciał skorzystać z ich usług. Nie wiem jak było w tym przypadku, ale przecież jeden z organizatorów miał taką koncepcję reklamową. Gwiazda dostaje wakacje gratis, a w zamian biuro może wykorzystać jej nazwisko w swoich materiałach promocyjnych.

 

Każda osoba dłużej pracująca w turystyce, prędzej czy później trafi na kogoś z kategorii VIP. Dziś to już trudne do uniknięcia, tyle się tych gwiazd narobiło (niech żyją telewizyjne seriale!). Z mojego doświadczenia wynika, że to normalni, bardzo mili i sympatyczni ludzie. Bez żadnych much w nosie. Tak jak należy traktujący rezydentów (w odróżnieniu od sporej części pozostałych turystów). Ja i moi koledzy z pracy, mieliśmy do czynienia z politykami, aktorami, muzykami…

 

Właściwie to kojarzę jedną osobę, która jakoś wyłamała się z tego przyjemnego standardu. To Jan (a wtedy jeszcze Maria) Rokita. Absolutnie, nie miałem do człowieka żadnych politycznych uprzedzeń. Wręcz odwrotnie! Ale kiedy zobaczyłem jak reaguje na towarzystwo ludzi w samolocie, nabrałem daleko idącego dystansu. Izolował się jak tylko mógł. Usiadł przy oknie, a przed gawiedzią, własnym ciałem zasłoniła go żona (wtedy jeszcze nie tak znana, jak dziś). A przecież, samolot to taka doskonała okazja by nawiązać bliższe relacje z elektoratem. Znanemu politykowi się nie chciało. Bo przecież twarzą w twarz to i trudniejsze i bardziej ryzykowne. Wygodniej poopowiadać coś do kamery.

 

Tak to bywa, że właśnie w takich kameralnych sytuacjach, przy bezpośrednich kontaktach, weryfikujemy nasze telewizyjne wyobrażenia. Pamiętam jak jeden z moich kolegów został przydzielony do indywidualnej opieki nad super VIP-em. Tą bardzo ważną personą był dwukrotny premier, Waldemar Pawlak. Z czym nam się ten pan kojarzy? Wiadomo. A na wakacjach okazał się towarzyską, miłą i mądrą osobą. Znudzony jakimś szczególnym, wyjątkowym traktowaniem, z radością przystał na propozycję rezydenta by zrezygnować z blichtru i przyjął jego ciekawe, odchodzące od schematu propozycje.

 

A gdyby ktoś chciał pojechać do hotelu, w którym wypoczywał Adma Małysz, to proszę o kontakt. Da się zrobić. W grę wchodzą takie kierunki jak Rodos, Maroko…. Przecież trzeba jakoś upamiętnić ten szczególny rok, rok zakończenia kariery pana Adama 🙂

 

Zobacz także: „Boski Egipt Napieralskiego”