Blog Krzysztofa Matysa

Podróże i coś więcej.

Milestii Mici Krzysztof Matys

Turysta, alkohol i ubezpieczenie

Czy turysta będący pod wpływem alkoholu jest turystą ubezpieczonym? Dobre pytanie, ponieważ dotyczy tysięcy wczasowiczów. Szczególnie istotne w przypadku standardu all inclusive, gdzie mamy łatwą dostępność wiadomych trunków.  Co jeśli turysta będzie potrzebował pomocy lekarskiej albo ulegnie wypadkowi? Ubezpieczenia pokryje koszty czy nie?!

Milestii Mici Krzysztof Matys

Fontanna wina w Mołdawii

Wszyscy, którzy pracują dłużej w turystyce znają takie przypadki. Klasycznym przykładem jest skok do hotelowego basenu. Ofiara to najczęściej młody mężczyzna, niestety pod wpływem alkoholu. Koszty hospitalizacji i sprowadzenia chorego do Polski są olbrzymie, liczone nawet w dziesiątkach tysięcy euro. Turysta będzie musiał pokryć je sam. Firma ubezpieczeniowa zasłoni się punktem pod tytułem „ograniczenia odpowiedzialności”. Alkohol jest jednym z tych ograniczeń. Pozostałe, często występujące to m.in. następstwa chorób przewlekłych i sporty ekstremalne.

Kilka dni temu rozmawiałem o tym z klientem, który przygotowuje wyjazd dla większej grupy osób. To impreza firmowa na bogato. Bez alkoholu raczej się nie obędzie. I co z ubezpieczeniem? Zasadne pytanie klienta brzmiało: Po co takie ubezpieczenie, które nie obejmuje wypadków „pod wpływem”?! Przecież to bez sensu. Rzeczywiście, trudno nie przyznać mu racji.

A co z enoturystyką, czyli taką formą zwiedzania świata, w której bardzo ważnym czynnikiem jest degustacja wina? Jedzie się właśnie po to, żeby próbować miejscowych trunków. I jeśli alkohol wyklucza odpowiedzialność ubezpieczyciela w każdym przypadku, to znaczyłoby to, że turysta ma fikcyjne ubezpieczenie. Organizator zagranicznej wycieczki musi zapewnić asekurację kosztów leczenia oraz następstw nieszczęśliwych wypadków – taki jest wymóg polskiego prawa. Ale w przypadku wyprawy miłośników wina, koniaków czy podlaskiego bimbru ubezpieczenie to istniałoby czysto formalnie.

Zapis, który pozwala na takie rozwiązania wygląda mniej więcej tak:

Ubezpieczyciel nie ponosi odpowiedzialności za szkody wyrządzone po spożyciu alkoholu, narkotyków lub innych środków odurzających.

Co prawda, w oficjalnych komunikatach niektóre firmy ubezpieczeniowe deklarowały, że każdą sytuację oceniają indywidualnie, że sprawdzają czy alkohol mógł być czynnikiem sprawczym wypadku, ale ze znanych mi sytuacji wynikało coś innego. Zapis ten stosowano automatycznie. Jeśli był wypadek i alkohol we krwi, to równało się to brakowi ubezpieczenia.

Niedawno Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył karę finansową (ponad 54 tys. zł) na jedno z towarzystw ubezpieczeniowych. Zdaniem Urzędu interesy klientów naruszał  następujący fragment umowy:

Ochroną ubezpieczeniową nie są objęte koszty leczenia oraz koszty powstałe w związku z koniecznością powrotu Ubezpieczonego do Rzeczypospolitej Polskiej, koszty transportu zwłok Ubezpieczonego, jak również pozostałe koszty będące przedmiotem ubezpieczenia, jeżeli powstały w przypadku […] zdarzeń po spożyciu alkoholu, zażyciu narkotyków lub innych środków odurzających.

W uzasadnieniu znalazł się rozsądny argument, że tak sformułowane warunki dają możliwość interpretacji na niekorzyść turysty. To znaczy, że każde spożycie alkoholu wykluczałoby odpowiedzialność ubezpieczyciela.

Chodzi o to, żeby warunek był sprecyzowany i ograniczał się tylko do sytuacji, w których jest związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy spożyciem alkoholu, a zaistniałą sytuacją, np. wypadkiem.

Wygląda to trochę zabawnie, ale spór między firmą, a prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów toczył się o słówko „po”. Zdaniem Urzędu „po spożyciu” oznacza wyłącznie następstwo w czasie, bez związku przyczynowego. Wyobraźmy sobie taką sytuację. Ktoś wypił alkohol. Chwilę później spada mu na głowę cegła. Stan trzeźwości nie ma więc żadnego wpływu na przebieg wypadku. A jednak na podstawie takiego sformułowania towarzystwo ubezpieczeniowe może wykręcić się od odpowiedzialności.

Mówiąc krótko, liczy się to, co jest napisane. Z dokładnością do jednego słowa. Czytam więc w innych warunkach ubezpieczenia, że ograniczenia obejmują przypadki zdarzeń pozostających w związku ze spożyciem alkoholu, zażyciem narkotyków lub innych środków odurzających.

Taka formułka jest korzystniejszy dla klienta. Ubezpieczyciel nie pokryje kosztów, jeśli powstały one w wyniku spożycia alkoholu. Niestety, omówiony wyżej skok do basenu zapewne podlega tej klauzuli. W takim przypadku ubezpieczyciel raczej nie weźmie na siebie odpowiedzialności, ponieważ może występować związek między spożyciem alkoholu, a wypadkiem.

Po raz kolejny na tym blogu apeluję do turystów, żeby zwracali uwagę na warunki ubezpieczenia. Na szkoleniach uczulam na to również pracowników biur podróży, pilotów wycieczek i rezydentów, bo także od nich turyści mogą się dowiedzieć jak wygląda ich ubezpieczenie. Pod tym względem przestróg nigdy za wiele. Więcej na ten temat w artykule Śmierć na wczasach.

PS
Od lat jeżdżę do Gruzji, Armenii i Mołdawii. Trudno wyobrazić sobie wycieczkę w te regiony bez degustacji miejscowych trunków. Są one elementem przebogatej tradycji i kultury tych krajów. Każdy, kto che je poznać musi sięgnąć choćby po jeden kieliszek gruzińskiego wina i ormiańskiego koniaku. Dobrze więc jeśli warunki ubezpieczenia nie są zbyt restrykcyjne.

Poprzednie

Wiek rezydentów biur podróży

Następne

Para-państwa

Komentarzy: 22

  1. Nareszcie ktoś oprócz mnie to zauważył. A ja zawsze czytam owu i zapis „po użyciu” wydawał mi się absurdalny. Niestey kilka lat temu nie byłam w stanie znaleźć ubezpieczenia które nie miałoby takiego wyłączenia.

    • Jak ocenić zdarzenie gdy jadę taksówką z imprezy bo jestem „po” i doznaję wypadku z przyczyn niezależnych od mojej , gdyż jestem pasażerem. Taksówkarz trzeźwy. Znam wypadki odmowy wypłaty ubezpieczenia z powodu bycia „po” gdyż poszkodowany był nietrzeźwy.

  2. Bardzo dobrze napisany artkuł, oby więcej takich, z których można się tyle dowiedzieć.Pozdrawiam

  3. W takim razie opcja All Inclusive nie jest korzystna, bo może być po prostu BARDZO droga

  4. Poruszył Pan bardzo ciekawy temat i to w sposób szczegółowy. Linkuje dalej do znajomych, niech czytają!

  5. a jak mi udowodnią, że jestem „po spożyciu”, przecież nie muszę zgodzić się na badanie. Apeluję do turystów nie dajcie się badać. Mam to przerobione.

  6. NIE WARTO SIĘ UBEZPIECZAC – FIRMĄ ZALEŻY TYLKO NA NASZEJ KASIE. JAK PRZYJDZIE CO DO CZEGO TO ZNAJDĄ TYSIĄCE PUNTÓW ABY NIE WYPŁACIC ANI GROSZA. JEDYNE DOBRE UBEZPIECZENIE TO UBEZPIECZENIE BEZ ŻADNYCH WARUNKÓW – CAŁKOWICIE BEZWARUNKOWE (COŚ MI SIĘ STANIE TO PŁACĄ I INNEJ OPCJI NIE MA)

  7. A nie spożycia alkoholu . Pytanie czy wypadek na trzeźwo nie ma prawa się zdarzyć? W AC samochodowym jest tak samo …holowanie po wypadku przysługuje…., kolega chciał skorzystać , bo zepsuł się zsamochód. A to już nie dotyczy, musiałby pozorowac, że np wjechał do rowu, wtedy już tak 🙂

  8. Moj przyjaciel został przewieziony do szpitala na wycieczce w Hiszpani z ostrym atakiem nerek. Ubezpieczyciel odmawia zwrotu poniesionych kosztów, ponieważ nie jest On ubezpieczony w NFZ.

  9. Wszystko ma swoja cenę. Można ubezpieczyć się bez wyłączeń, ale za inną – wyższą – cenę. Wypada się zgodzić, że zwiększone ryzyko wymaga wyższej opłaty :))

    • W jakim towarzystwie można ubezpieczyć się bez wyłączeń? Ja nie znalazłem żadnego, szukając w Hestia, Citibank, Deutsche bank, Amplico.

  10. A dlaczego nie ma ubezpieczenia na powrót, w razie upadku biura ? Każdy chętnie zapłaci tą stówkę, na osobę i będzie miał gwarancje powrotną. Ile osób ma kłopot z przylotem do kraju, bo upadło biuro, 5 tysięcy ? A ile rocznie wylatuje, 25 tysięcy ? Więcej, dlatego nie rozumiem dlaczego żaden ubezpieczyciel o tym nie pomyśli. Czysty zysk.

    • Towarzystwa ubezpieczeniowe pomyślały, ustawodawca też. Każde biuro podróży ma gwarancję ubezpieczeniową, bez tego nie może działać. Ostatnio nawet wymuszono żeby te gwarancje były odpowiednio wysokie. W przypadku upadku biura marszałek województwa niezwłocznie ściąga klientów biura do Polski, a potem rozlicza się z ubezpieczycielem. Po sprowadzeniu klientów likwiduje się wszystkie inne szkody np zwrot zaliczek i nie wykorzystanych wycieczek. Możesz jeździć spokojnie i nie rozrabiaj po gorzale, bo wtedy żadna gwarancja czy polisa kosztów leczenia Ci nie pomoże.

  11. Cytat z ubezpieczenia podróżnego w mBanku, ktore właśnie przeanalizowałem:) Ochroną ubezpieczeniową nie są objęte także szkody powstałe wskutek: …”pozostawania Ubezpieczonego pod wpływem alkoholu, narkotyków lub innych substancji psychoaktywnych i toksycznych o podobnym działaniu, leków nie przepisanych przez lekarza lub użytych niezgodnie z zaleceniem lekarza bądź ze wskazaniem ich użycia, chyba że fakt ten nie miał wpływu na powstanie zdarzenia objętego ochroną ubezpieczeniową…”

  12. Nie przejmujcie sie alkoholem. Nawet jak przypadkiem sie przytrafi, ze bedziecie trzezwi jak noworodek, to i tak znajdzie sie jeszcze sto pretekstow do anulowania ubezpieczenia. Wiec tak, czy inaczej bulicie z wlasnej kieszeni, a ubezpieczyciel nabija kase.

  13. Jak już kos zaczyna pić(w dużych ilościach) na wczasach to niestety musi się liczyć z konsekwencjami…. Kazdą umowę ubezpieczania trzeba sobie dokładnie przeczytać żeby nie obudzić się z ręka w nocniku 🙂
    http://www.alestrona.net/794/piles_nie_jedz_.html

  14. Można by pomyśleć, po przeczytaniu tego artykułu, że wszyscy jadą na wczasy, aby pić na umór. Wszystko, co w normie jest dozwolone, a jeśli ktoś je przekracza, niech liczy się z negatywnymi konsekwencjami. Mam w pamięci wyjazd do Grecji sprzed ładnych kilku lat, gdzie zakwaterowani w sąsiedztwie Ślązacy pili i hałasowali każdej nocy przez dwa tygodnie. Nie było możliwości zmiany sąsiedztwa, bo biuro nie dysponowało innymi lokalami; rezydentka dała się wkręcić do tego towarzystwa, a wcześniejszy powrót do domu oznaczał dodatkowe koszty. To był dla mnie koszmar, nie wczasy. Popieracie takich „turystów?”
    P. S. Oczywiście nikomu z tych pijących nic się nie stało.

  15. „Ubezpieczyciel nie ponosi odpowiedzialności za szkody wyrządzone po spożyciu alkoholu, narkotyków lub innych środków odurzających.” – WYRZĄDZONE, a więc za PONIESIONE już ponosi odpowiedzialność 😀

  16. Ja piję zdrową herbatkę, ale tylko zielona lub czerwona. A dobra herbatka również świetnie pomaga w odchudzaniu. Ale sama herbata nie pomoże, wiem ze swojego doświadczenia. Mnie sie udało, zaczęłam inaczej się odżywiać, do tego poleciła mi znajoma świetną herbatę, a miałam jeszcze kilka kg. do przodu, których się pozbyłam, wyglądam lepiej, młodziej. Nie udałoby mi się bez świetnego programu o którym możecie poczytać na (www.idealnafigura.com/gberes)

  17. Każda polisa spośród oferowanych przez ubezpieczycieli w Polsce zawiera wyłączenie szkód powstałych w kontekście spożywania alkoholu. Żaden ubezpieczyciel nie udzieli w tym zakresie nieograniczonej ochrony. Rzeczywiście, jedne zapisy są lepsze z perspektywy osoby ubezpieczonej inne gorsze. Sformułowanie „w związku”, moim zdaniem nie jest jeszcze optymalnym rozwiązaniem. Stwarza jednak zbyt duże pole do interpretacji. Jeden z ubezpieczycieli wyłącza swoją odpowiedzialność wyłącznie wtedy, gdy „zdarzenie wywołujące szkodę jest bezpośrednim lub pośrednim następstwem pozostawania przez osobę ubezpieczoną pod wpływem alkoholu. Przy czym stan po spożyciu alkoholu jest zdefiniowany tak jak w ustawie o wychowaniu w trzeźwości jako stan, gdy poziom alkoholu we krwi przekracza 0,5 promila. To jest wg mnie, najbardziej korzystny zapis spośród tych stosowanych przez ubezpieczycieli w Polsce. Przy tej formule nie ma wątpliwości, że ubezpieczyciel pokryje koszty leczenia jeżeli wypiję alkohol przy basenie a potem spadnie mi na głowę cegła, czy np. wtedy, gdy po spożyciu alkoholu ulegam wypadkowi samochodowemu będąc pasażerem. to nie są zdarzenia, które bezpośrednio lub pośrednio są następstwem spożywania przeze mnie alkoholu.

  18. Bardzo ważny a rzadko poruszany temat. Dobrze, że Pan to opisał. Wiemy, że mało osób czyta i ma świadomość warunków ubezpieczenia. Moim zdaniem biura podróży powinny zwracać uwagę swoim klientom na takie sytuacje.

  19. Ubezpieczenie turystyczne
    to coś niezbędnego kiedy wybierasz się za granicę. Zaufaj mi. Przyda ci się

Pozostaw odpowiedź ~eturysta Anuluj pisanie odpowiedzi

Działa na WordPress & Szablon autorstwa Anders Norén