Blog Krzysztofa Matysa

Podróże i coś więcej.

Gruzja nie jest kierunkiem dla każdego

W turystyce potrzebujemy nowych pomysłów. Takich, które są  atrakcyjne i potrafią odświeżyć skostniały rynek. Kilka lat temu pojawiła się Gruzja. Pojechałem wtedy do Tbilisi. Wróciłem zachwycony. Ludźmi, krajobrazami, kuchnią, zabytkami i winem.  W naszym biurze Gruzja stała się kierunkiem numer jeden, a ja odwołałem wszystkie pozostałe wyjazdy. Zostałem niewolnikiem Południowego Kaukazu. Przez kilka lat jeździłem tylko do Gruzji i Armenii.

Wycieczki

Od początku było jasne, że łatwo nie będzie. Baza hotelowa dopiero powstawała, miejscowe kadry niekoniecznie przygotowane były na przyjmowanie gości z Zachodu. Charakter Gruzinów jest specyficzny. Są bardzo dumni. Gościnność posunięta jest tu aż do absurdu. Gość to świętość. Ale pod warunkiem, że się na tym nie zarabia! Gruzini przypominają polską szlachtę z XIX wieku. Czują się źle pełniąc rolę hotelarza i kelnera. Dlatego wcześniej, przed epoką Związku Radzieckiego, profesje te należały do Ormian.

Cminda Sameba, cerkiew z XIV wieku u stóp góry Kazbek

Cminda Sameba, cerkiew z XIV wieku u stóp góry Kazbek

Pamiętam początki. Gruzini uczyli mnie ich kultury, ja próbowałem wytłumaczyć im cokolwiek z obsługi turystów. Kiedyś powiedziałem, że w Polsce mówi się „klient nasz pan”. Nie mogli w to uwierzyć! Zasada płacę i wymagam tu nie obowiązuje. Chcesz mieć dobry biznes, to się najpierw zaprzyjaźnij. Muszą szanować cię jako człowieka. Bez tego będzie słabo.

To kraj, który zachwyci osoby zainteresowane światem, otwarte na inne kultury i gotowe zaakceptować odmienne podejście do życia. By pokochać Kaukaz trzeba być choć trochę szalonym. Nie jest to destynacja dla sztywniaka z Zachodu, który wszędzie chciałby widzieć Szwajcarię albo porównywałby tutejsze hotele np. z Hiszpanią.

Gruzja stawia wyzwania. Trzeba coś zaakceptować, z czymś się pogodzić.  Przyjeżdżamy ze swoim, dobrze ukształtowanym obrazem świata i zderzamy się z inną perspektywą. Trzeba nauczyć się nowych rzeczy. Dotyczących geografii (Europa to czy nie? zobacz) historii, polityki, a nawet wina. Tradycje winiarskie Południowego Kaukazu liczą 8 tys. lat. Kachetyjska metoda jest najstarszym na świecie i nadal praktykowanym sposobem wytwarzania tego trunku. Potrzebujemy dobrego przewodnika, który wytłumaczy nam, że tradycyjne wino podawane na stół w dzbanach jest czymś absolutnie wyjątkowym. O wiele ciekawszych od wina w butelkach. Więcej w artykule: Gruzja – ojczyzna wina.

Opinie

Oprowadziłem po Południowym Kaukazie wiele wycieczek. Widziałem zachwyconych turystów. Obserwowałem jak z każdym kolejnym dniem wsiąkają w lokalny klimat, jak zaprzyjaźniają się z miejscowymi. W przypadku Gruzji, to coś więcej niż turystyka. To również  poznanie, zrozumienie i szacunek. Interkulturowość w pełnym tego słowa znaczeniu.

Autor na plaży w Batumi w sierpniu 2012 roku

Autor na plaży w Batumi w sierpniu 2012 roku

Dlatego smucą mnie pojawiające się czasem niepochlebne opinie na temat wycieczek do Gruzji. Nie ma ich wiele, ale jednak. To coś nowego. Słyszę je od pracowników biur podróży. Jeden z nich napisał mi jakiś czas temu, że jego zdaniem Gruzja to postradziecka ruina, słabe hotele i jeszcze gorsza jakość pracy miejscowych. Ktoś zadzwonił do mnie z pytaniem dlaczego w różnych tekstach tak zachwalam Gruzję. On był na firmowym wyjeździe organizowanym przez jedno z popularnych biur i nie doświadczył niczego ciekawego. Jak to wyjaśnić?!

Być może mamy klasyczny etap przejścia od turystyki elitarnej do masowej. W masówce jakość spada. W przypadku każdej destynacji. A jeśli chodzi o Gruzję, to zasada ta ma zastosowanie w szczególny sposób. Baza hotelowa jest mała. Są miejscowości, gdzie jest tylko jeden dobry hotel. Trzeba rezerwować go nawet rok wcześniej! Staranności wymaga każdy etap, np. kolacje można zamówić w hotelu, ale można też zawieźć grupę do dobrej restauracji. W pierwszym wypadku wyjdzie tak sobie, nic szczególnego. W drugim będzie super, pyszne jedzenie, wino, zabawa i tańce, a turyści zabiorą ze sobą fantastyczne wspomnienia.

Trzeba pamiętać, że Gruzja to nie Majorka. Nie jest najlepszym kierunkiem na plażowanie. W Batumi często pada. Chmury i ulewy w środku lata to norma. Nie ma jeszcze hoteli w typie resortów, z rozległym terenem, basenami i zjeżdżalniami. Do tego kamienista plaża. Jeśli ktoś wybierze się tu na tydzień lub dwa w celu miłego spędzenia czasu na plaży, to może być zawiedziony. Więcej na ten temat w artykule: Batumi. Pogoda, plaża i hotele.

Myślę, że pojawiające się negatywne opinie wynikają z nieporozumień. Mają one miejsce wtedy, gdy udają się tam osoby oczekujące czegoś, czego kraj ten dać nie może. Może również z niewiedzy. Wystarczy źle ułożony program, wybór niewłaściwych miejsc i atrakcji.

Gruzja jest fantastycznym celem wycieczek! Ale naprawdę dobrze pomyślanych. Dla organizatorów nie jest to kierunek łatwy. Wymagający wiedzy i specyficznego podejścia. I chyba niezbyt nadaje się na obszar turystyki masowej. Szczerze powiedziawszy mam nadzieję, że nigdy takim się nie stanie. Lubię Gruzję taką, jaka jest.

Tekst w skróconej formie ukazał się wcześniej w  „Wiadomościach Turystycznych”.

Nasza wycieczka do Gruzji.

 

Poprzednie

Korycin. Truskawkowa bitwa

Następne

Tykocin. Trzeba zobaczyć!

Komentarzy: 3

  1. To prawda jeśli będziemy oczekiwać od Gruzji czegoś innego niż np. w Hiszpanii to na pewno się nie zawiedziemy.

  2. Zapraszam na relację z wycieczki do Gruzji i Armenii, czyli „Magicznego Zakaukazia”, którego największą perełką był trekking w pięknych i majestatycznych górach Kaukazu Południowego (okolice Ushguli i Kazbegi). Do wpisu dołączyłem sporo zdjęć, wskazówek i informacji praktycznych: zyczpasja.pl/gruzja-i-armenia-lato-2015/

  3. Hej!

    My też odwiedziliśmy Gruzję! Praktyczne porady i piękne zdjęcia, zapraszamy tu: http://www.zyczpasja.pl/gruzja-i-armenia-lato-2015/

Dodaj komentarz

Działa na WordPress & Szablon autorstwa Anders Norén