Blog Krzysztofa Matysa

Podróże i coś więcej.

Tag: tadź mahal

Tadź Mahal

Jeden z portali zamieszcza dziś artykuł o mocno niepokojącej wymowie. W skrócie można przedstawić to tak: Chcesz zobaczyć Tadź Mahal? Musisz się pospieszyć ponieważ w ciągu pięciu lat zabytek runie!

Magia Tadź Mahal

Magia Tadź Mahal

Chodzi o to, że budynek wzniesiony został na podmokłym terenie, tuż nad brzegiem rzeki. Wybudowano go na mahoniowych palach. Drewno, jeśli na stale zanurzone jest w wodzie, trwa w dobrym stanie. Ale od jakiegoś czasu rzeka Jamuna ma coraz mniejszy nurt, teren pod budowlą wysycha i w wyniku tego pale szybko korodują. Mówiąc krótko, monumentalny budynek stoi na niepewnym fundamencie. Specjaliści alarmują, a Tadź Mahal ma kolejną bezpłatną reklamę.

Na całym świecie mało jest tak dziwnych miejsc jak to. Byłem tam wielokrotnie, przestudiowałem jego historię.

O Tadź Mahal mogę powiedzieć, że:

– jest mocno przeceniany i cieszy się raczej niezasłużoną sławą,
– stał się symbolem Indii, choć budowla ta raczej Hindusów obraża niż reprezentuje,
– ma niewiele wspólnego z miłością, za to sporo z szaleństwem i rozbuchanym okrucieństwem,
– jest komercyjnym chwytem dla naiwnych.

Wiem, że rozczarowałem niejedną osobę. Przepraszam. Sporo tu nieporozumień. Wyjaśnijmy więc co nieco.

Zacznijmy od nazwy

Zgodnie ze zmianami wprowadzonymi na XX posiedzeniu Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Polski (27 września 2005 roku) poprawna polska nazwa mauzoleum to Tadź Mahal. Tak też również powinniśmy wymawiać tę nazwę. Nie „tadż”, a „tadź”. Zgłoska „dź” jest wspólna dla języków Indii i języka polskiego. Jesteśmy tu uprzywilejowani. Anglicy nie maja takiego komfortu i muszą używać zgłoski „dż”. To za ich przykładem zaczęliśmy nazywać ten zabytek Tadż Mahal (od angielskiego Taj Mahal), ale jest to niepoprawne. Dziwne, że w wielu publikacjach ta forma dalej jest stosowana.

Romantyczna opowieść

Nie wiem kto to wymyślił i kiedy ów pomysł się pojawił, ale dziś mauzoleum to bywa nazywane Świątynią Miłości. Piękne to i idące naprzeciw naszym oczekiwaniom. A jak było w rzeczywistości?

Mumtaz Mahal, żona Szahdżahana (z pochodzenia Ormianka) była córką perskiego dostojnika i najbliższego współpracownika cesarskiego dworu. Wiele wskazuje na to, że ta wyjątkowo mądra kobieta, miała spory wpływ na męża. W zapętlonym w zdradach i okrucieństwie mogolskim dworze, mogła być jedyną osobą, której cesarz ufał. Tym też tłumaczy się rozpacz Szahdżahana po stracie żony. Mumtaz zmarła w czerwcu 1631 r. w wyniku powikłań porodowych. Urodziła czternaste dziecko (cóż za eksploatacja!) Organizm nie wytrzymał trudów podróży (towarzyszyła mężowi w wyprawach pacyfikujących kraj). Rozpacz Szahdżahana wyraziła się między innymi dwuletnim okresem żałoby. W całym państwie nikt nie mógł tańczyć i śpiewać. By wymusić żałobę wymordowano niejedną hinduską wieś (święta religijne często związane są z tańcem i śpiewem). W wyniku tego, do tej pory, w miarę tolerancyjny władca, przeszedł na stronę twardego islamu, wszczynając prześladowania hinduskich wierzeń. Burzone były tradycyjne świątynie, a na ich miejsce wnoszone meczety. Zakazano małżeństw mieszanych. Szahdżahan pogrążył się w motywowanym religijnie okrucieństwie.

Szybko też znalazł pocieszenie. Zawsze otaczał się kobietami, ale teraz to już był czysty hedonizm. Podejrzewa się go o kazirodczy związek z najstarszą córką. Więcej na ten temat w artykule: Indie Wielkich Mogołów.

Budowa

Trwała około 20 lat. Zbiegła się w czasie z tragicznymi wydarzeniami. Doprowadzona do ruiny wysokimi podatkami,

Nasze biuro w Tadź Mahal

Nasze biuro w Tadź Mahal

indyjska wieś, cierpiała głód. Do tego doszły epidemie. Z głodu umierały całe prowincje. Mimo to budowa postępowała. Były fundusze na opłacenie 20 tys. robotników, drogie materiały, ogromne ilości pereł, srebra, złota i szlachetnych kamieni.

Raczej za wydumane (przez hiszpańskiego misjonarza) należy uznać informacje jakoby w pracach przy wznoszeniu mauzoleum udział brali Europejczycy (Włoch i Francuz). Nie mamy na ten temat żadnych innych wzmianek. Domyślamy się, że podbijający Indie biali, mieli kłopoty z uznaniem, że sami Indusi byli w stanie zbudować coś takiego. I z tego powodu pojawiła się popularna historia o udziale Europejczyków.

Symbol Indii

Tadź Mahal został wybudowany na indyjskiej ziemi, ale przez obcą dynastię, która podbiła Indie i nieludzką eksploatacją doprowadziła kraj do ruiny. Mogołowie byli muzułmanami, dlatego mauzoleum to ma islamska formę. Jest muzułmańskim grobowcem! Nie ma nic wspólnego z hinduską kulturą i tradycją! Mahatma Gandhi mawiał, że Tadź Mahal jest symbolem podboju i ucisku Indii.

W następnym miesiącu jadę tam ponownie. Jako pilot i przewodnik, z grupą turystów. Wcale nie będę zaskoczony jeśli od początku wycieczki wszyscy będą pytać o Tadź Mahal. Nie będę zdziwiony jeśli największe wrażenie zabytek wywrze na kobietach. Panie tak zauroczone są popularną wersją historii o miłości, że gotowe są przymknąć oko na inne, nie pasujące do tego obrazu, okoliczności.

Zobacz też: Kadźuraho, świątynie seksu.

Autorskie biuro podróży Krzysztof Matys Travel

Słonie. Indie i Nepal

Zwierzę to, obok Tadź Mahal, jest jedną z ikon indyjskiej turystyki. Wszystkie dłuższe programy zawierają przejażdżkę na słoniach. Niemal każdy turysta zwiedzający północną część kraju zalicza wjazd na grzbiecie elefanta do Fortu Amber. Podobnie jest w sąsiednim Nepalu. Tu największą atrakcją jest safari w Parku Narodowym Chitwan.

Jakie jest to zwierzę, niby każdy widzi, ale jednak…

Jeden z popularniejszych indyjskich motywów

 

Słonie indyjskie różnią się od swoich afrykańskich kuzynów. Mają mniejsze uszy, wklęsły kark, stanowiący idealne miejsca dla powożącego nim kornaka oraz krótszą trąbę. Wysokość w kłębie to 3 m, waga do 5 ton. Żyje do 70 lat. Chodzą na czubkach palców zakończonych paznokciami. Są zgrabne i delikatne, poruszają się cicho i bez śladów.

Porozumiewają się niskim, niesłyszalnym dla człowieka dźwiękiem, nawet na odległość 2 km. Są reliktem długiego procesu ewolucji, ogniwem pomiędzy życiem wodnym i lądowym. Dlatego bardzo dobrze pływają, traktując trąbę jak fajkę do snurkowania.

 

Safari w parku narodowym Chitwan

 

W historii, najbardziej znane były jako zwierzęta bojowe. Udanie pełniły rolę dzisiejszego czołgu. Służyły do rozbijania szyków nieprzyjaciela i wzniecania paniki. Na ich grzbietach mocowano stanowiska dla łuczników, oszczepników i małych katapult. Na starożytnych Europejczykach wywierały piorunujące wrażenie. Hannibal czy Persowie dysponowali niewielką ilością tych zwierząt (kilkadziesiąt sztuk), zbyt mało by stanowiły realną siłę. Co innego Indie. Szacuje się, że cesarz Ćandragupta, władający sporą częścią subkontynentu indyjskiego w IV w.p.n.e., w swojej ponad 600-tys. armii miał 36 tys. żołnierzy na słoniach!

Pierwsze, notowane w historii użycie słoni bojowych pochodzi z Indii (ok. 1100 p.n.e.), ostatnie też – miało miejsce w XVIII wieku!

Turystyczna atrakcja

 

Śladem tego jest figura wieży w szachach. Grę tę wymyślono w Indiach (choć nazwę ma perską), więc nic dziwnego, że wieża się porusza, i to na grzbiecie słonia.

Słoń jest częstym bohaterem lokalnych mediów. W Nepalu newsem w grudniu 2008 roku był fakt narodzin pary słoniątek. Bliźniaki u tego gatunku zdarzają się bardzo rzadko i traktowane są jako pozytywna wróżba. Byłem tam kilka dni temu. Gazety nadal o nich  piszą. Systematycznie donoszą o tym jak słoniątka rosną, czy są zdrowe i w jakiej kondycji jest ich trzydziestoletnia mama.

Media informowały też o zaginięciu największego znanego słonia azjatyckiego (mierzył 3,5 metra i przewyższał innych przedstawicieli gatunku aż o około 60 cm) oraz o grasującym dzikim słoniu, który zabić miał kilkanaście osób. Donosiły również o strajku opiekunów słoni.

Zwierzę to jest stałym elementem krajobrazu. W Nepalu żyje około 250 słoni, w tym część na wolności. Ich naturalnym środowiskiem jest niewielki pas nizin przy granicy z Indiami. Tu ulokowany jest park narodowy Chitwan, w którym turyści odbywają bardzo interesujące safari. Z grzbietu słonia tropi się nosorożce i tygrysy. Jedne i drugie zwierzęta są płochliwe i niebezpieczne. Słoni natomiast się nie boją, ani nie atakują. Turystyka nauczyła się to wykorzystywać. O ile spotkanie tygrysa wymaga szczęścia i większego wysiłku, o tyle nosorożce oglądamy niemal za każdym razem. I to z bliska! Bywało, że nasze słonie podchodziły nawet na odległość mniejszą niż 10 metrów. Nie chciałbym znaleźć się w takiej sytuacji stojąc na własnych nogach!

Zobacz też: Nepal, Himalaje.

 

Działa na WordPress & Szablon autorstwa Anders Norén